heise online

Wiadomości IT, artykuły i fora heise online

20 sierpnia 2008, 10:43

Wydawcy występują przeciwko portalowi ze skanami czasopism

Nowo uruchomiony portal internetowy, w którym użytkownicy mogą umieszczać zeskanowane gazety i czasopisma, nie spotkał się z sympatią wydawców z całego świata. Uruchomiony pod koniec lipca, a noszący nazwę Mygazines serwis publikuje i pozwala przeglądać strony gazet i czasopism. W jego portfolio znalazły się już liczne aktualne wydania międzynarodowych magazynów: od "Bride" poprzez "Better Homes and Gardens" aż po "Playboya"; nie zabrakło nawet amerykańskiego katalogu firmy Ikea. Portal dopiero co wystartował, a już grożą mu problemy z branża wydawniczą.

W USA sprawę przeciwko właścicielom serwisu chce wytoczyć koncern Time Warner. Medialny gigant już teraz sprawdza, co da się zrobić, aby doprowadzić do zamknięcia strony. Jednak ta może się okazać trudnym orzechem do zgryzienia. Domena mygazines.com została zarejestrowana przez firmę, której adres pocztowy wskazuje, że działa na karaibskiej wyspie Anguilla. Portal Mygazines jest hostowany przez firmę PRQ ze Szwecji, która należy do dwóch założycieli wyszukiwarki torrentów Pirate Bay. Spekulacje mediów okazały się słuszne – Szwedzi już potwierdzili, że Mygazines powstał na bazie środowiska Zatoki Piratów.

"Nie jest zupełnie jasne, kto stoi za Mygazines.com" – twierdzi James Evans z brytyjskiej federacji wydawców PPA. Ostrzeżenia kierowane pod adresem serwisu przez branżę wydawniczą nie odniosły żadnego skutku. Nie zrażając się tym, amerykański związek wydawców MPA wniósł już pozew przeciwko serwisowi. Mygazines obserwują także niemieccy wydawcy czasopism. W portalu nie ma jeszcze praktycznie żadnych wydawnictw niemieckich, ale jeśli to się zmieni, prawnicy Związku Niemieckich Wydawców Czasopism (VDZ) nie pozostawiają wątpliwości, że ich reakcja będzie błyskawiczna. Wydawcy z całego świata zgadzają się co do oceny serwisu: zasady funkcjonowania Mygazines są niezgodne z prawem.

Jak twierdzą niektórzy do zasług serwisu należy między innymi ograniczenie emisji CO2 (ponieważ portal pozwala ograniczyć liczbę drukowanych kopii czasopism) oraz wzmocnienie praw konsumentów wobec "monopoli i konglomeratów", które na całym świecie kontrolują ofertę wydawniczą. Portal ma działać na podobnej zasadzie jak stolik w poczekalni u lekarza. Rzecz jasna z tymi twierdzeniami nie zgadzają się prawnicy z domów wydawniczych.

Domniemany twórca serwisu wyjaśnił brytyjskiej "The Press Gazette" za pośrednictwem e-maila, że jest gotów do współpracy z wydawnictwami. Nie przestraszy się jednak spotkania w sądzie, jeśli do takiego dojdzie: "Nawet jeśli wygrają tę bitwę, to przegrają wojnę". Na prawnych sporach mu podobno jednak nie zależy: chodzi raczej o zademonstrowanie nowych, bardziej wyrafinowanych kanałów dystrybucji dla wydawnictw.

(aru)

  • Podziel się
  • Wykop.pl
  • StumbleUpon
  • del.icio.us
  • OSnews.pl