Paweł Wilk
Anonim za kratami
Czy każdy, kto ma sekret, jest pedofilem, zoofilem i nekrofilem?
Anonimowość to brak możliwości określenia tożsamości danej osoby wśród członków jej społeczności. Jest ona związana z prywatnością będącą składową ludzkiej godności. Znaczenie prywatności i anonimowości w Internecie zwiększa się wraz z przenoszeniem części działań człowieka do Sieci. Pojawiają się specyficzne problemy związane z zabezpieczeniem osobistych informacji i metody pozwalające się chronić. Ostatnio ukazały się doniesienia prasowe, które sugerują, że nie wszystkim tego rodzaju ochrona dobrze się kojarzy.
Technologia anonimizująca Tor powstanie zawdzięcza projektowi amerykańskiej armii, która używała i wciąż używa jej podczas operacji wymagających ukrycia tożsamości jednej lub obu ze stron wymieniających informacje i grupy ochotników. Sam mechanizm trasowania cebulowego (The Onion Routing, TOR) opracowała na początku lat dziewięćdziesiątych marynarka wojenna Stanów Zjednoczonych, natomiast jego pierwszą wolną implementację stworzył Roger Dingledine w roku 2001.
Szybko zalety Tora docenili też aktywiści i działacze na rzecz praw człowieka – dzięki ukrywaniu danych nadawcy Tor pozwolił im na bezpieczną wymianę informacji z krajów, których reżimy nie pozwalały na swobodną komunikację, stosując cenzurę Sieci i zastraszanie obywateli (z fizyczną likwidacją włącznie).
"Pedofil radzi"
W listopadzie w Warszawie odbywała się kolejna edycja konferencji CONFidence organizowanej przez krakowską fundację PROIDEA. Jednym z prelegentów był rzecznik projektu Tor Jacob Appelbaum, z którym mieliśmy już okazję przeprowadzać wywiad. Tak się złożyło, że w dniu jego wystąpienia – dotyczącego m.in. zwalczania anonimizacji w totalitarnych reżimach – na stronach serwisu Policyjni.pl, ukazał się artykuł pt. "Jak dobrze gwałcić dzieci? Pedofil radzi" poświęcony zjawisku pedofilii w Internecie.
Technologię Tor nazwano tam "bezpieczną przystanią, którą znaleźli nekrofile, zoofile i przede wszystkim pedofile". Jako przykład podano cytaty z polskiego Onionforum – działającego w ramach tzw. ukrytych usług (hidden services) Tora. Informacja o artykule dotarła do Appelbauma, ponieważ jeden z uczestników konferencji znalazł w serwisie Wykop.pl odpowiedni odnośnik.
We wspomnianej publikacji znaleziono incydenty, który pokazują, że w Internecie można trafić na ludzi skłonnych formułować swoje dewiacje lub prowokować innych, publicznie je symulując. Zacytowano też wywiad z prezesem fundacji Kidprotect, który krytycznie wyraża się o anonimizacji, ponieważ utrudnia ona ściganie przestępców, w tym przestępców seksualnych. Pojawiło się tam również stwierdzenie, że pracownicy fundacji szkolą policję, aby zwracała uwagę, czy na kontrolowanym w trakcie dochodzenia komputerze nie zainstalowano klienta sieci Tor.
Zaraz po tym zdarzeniu redakcja heise Security zwróciła się z prośbą o komentarze i nawiązała dialog z chyba najbardziej zainteresowanymi sprawą – zespołem projektu Tor.
Czy wszyscy jesteśmy zboczeńcami?
Naruszanie praw wszystkich obywateli, aby wziąć pod lupę małą garstkę populacji, krzywdzi wszystkich i narusza wolność kraju. – Andrew Lewman, projekt Tor
Trudno nie zgodzić się z tym, że przestępstwa należy zwalczać, a dzieci szczególnie chronić. Problemem pozostaje natomiast koszt takiej ochrony, nie tylko finansowy, ale uwzględniający pewne prawa do wolności i godności, które obywatele państwa godzą się poświęcać w zamian za poczucie bezpieczeństwa. W publikacji zabrakło tego spojrzenia na sprawę, a technologię gwarantującą prywatność ukazano jako przyczynę niektórych zjawisk.
Niebezpieczeństwo takiego modelowania świata polega na tym, że po pierwsze marginalne przypadki problemów traktuje się w nich jak powszechne tendencje, a po drugie, że za przyczynę uważa się medium, a nie sprawcę. Oczywiście w tym specyficznym przypadku medium utrudnia schwytanie sprawcy, lecz warto mieć na względzie, że nie po to zostało ono stworzone. Na tej samej zasadzie noży kuchennych nie stworzono do zabijania, samochodów do potrącania, a kominiarek i rękawiczek do ukrywania swojej twarzy i linii papilarnych podczas napadów. Gdyby zakazać na przykład noszenia rękawiczek i kominiarek, to osoby chore lub o obniżonej odporności zimą siedziałyby w domu. Byłby to koszt dostosowania prawa do marginesu, jakim jest przestępczy półświatek organizujący zamaskowane napady. Właśnie używanie współmiernych środków do zwalczania niebezpieczeństw czy osiągania innych celów w państwie prawa nazywa się zasadą proporcjonalności. Zachowując ją, wiemy, że poświęcamy dokładnie tyle swojej godności i wolności, ile to konieczne dla zachowania bezpieczeństwa.
Wypadałoby zadać poważne pytanie, czy nie mamy do czynienia z sytuacją, w której uczy się nas, obywateli, abyśmy rezygnowali z prywatności, a jeśli tego nie uczynimy, to będziemy traktowani jak podejrzani? "Jest więc [Tor – przyp. red.] idealną płaszczyzną komunikacji dla wszystkich, którzy mają coś do ukrycia" – czytamy w artykule. O tym, że można mieć coś do ukrycia, ale nie być przestępcą ani dewiantem, piszemy w dalszej części, rozmawiając ze specjalistami zaangażowanymi w działania dotyczące przestrzegania wolności obywatelskich w Internecie.


