heise Security

Bezpieczeństwo IT, artykuły i usługi heise Security

Opinie

Przedstawiamy quasi-dyskusję z zaproszonymi przez naszą redakcję ekspertami, która w ciągu ostatnich kilku dni toczyła się w cyberprzestrzeni. Uczestniczą w niej: rzecznik prasowy projektu Tor Andrew Lewman, prawnik zainteresowany prawami w Sieci Olgierd Rudak i Richard M. Stallman – założyciel Free Software Foundation i twórca projektu GNU.

heise Security: Fundacja Kidprotect zaleca policji podejrzliwość w przypadku wykrycia na czyimś komputerze instalacji Tora. W praktyce może oznaczać to nieprzyjemności: gorsze traktowanie podejrzanego, niekiedy areszt lub konfiskatę sprzętu.

Andrew Lewman: Jest to w rzeczywistości dosyć częste i jednocześnie niefortunne. Z punktu widzenia organów ścigania nie wiadomo, co znajdzie się na komputerze. Większość organizacji egzekwujących prawo jest więc instruowana, aby zająć wszystkie komputery spod podanego adresu, ponieważ to "adres IP zrobił coś złego". Stany Zjednoczone przysyłają detektywów do przesłuchań, Niemcy wysyłają służby do zadań specjalnych.

hS: W publikacji na stronach Policyjni.pl pojawiły się też cytaty świadczące o tym, że przestępcy seksualni chętnie używają Tora i są z tego dumni.

AL: Całkowicie wiarygodne jest przypuszczenie, że przestępca używa Tora na komputerze przy okazji, aby ukryć swoje prawdziwe działania i w razie wpadki wyprzeć się ich, twierdząc, że on tylko uruchamiał węzeł. W praktyce więc żaden prawdziwy przestępca nigdy nie przyzna, że sam korzysta z Tora, ponieważ myśli, że jest to sposób na uniknięcie więzienia.

Sami współpracujemy z organami ścigania, tłumacząc im, czym Tor jest, a czym nie. Również ofiary pedofilii poinformowały nas, że nie czują się swobodnie, dyskutując na temat swych przeżyć na publicznym forum, więc same używają Tora i ukrytych usług, aby ich rozmowy pozostały anonimowe i w pełni kontrolowane.

hS: Dlaczego ludzie powinni mieć prawo do zachowania anonimowości? Czemu jest to ważne?

AL: W momencie, kiedy większość naszych codziennych działań przenosi się do Sieci, wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, że ktoś gromadzi ich dane. Nie trzeba nawet archiwizować publikowanych przez nas treści, wystarczy zapisywać miejsca, w których się znajdujemy, jakiego używamy oprogramowania i z kim rozmawiamy. Na tej podstawie można doprowadzić do utworzenia ogólnego profilu naszej osoby, na który składają się ulubione rzeczy i działania, w tym także sieci naszych znajomych.

Znając źródła i cele połączeń internetowych, inni mogą śledzić nasze zachowania i zainteresowania. Może mieć to wpływ na stan naszych kont, jeżeli np. jakaś komercyjna strona z zakupami online użyje tych informacji, aby dostosować ceny, badając zasobność naszego portfela na podstawie kraju lub instytucji, z których nawiązano połączenie.

Ujawnianie wspomnianych danych – tego, kim jesteśmy i gdzie się znajdujemy – może również zagrażać wykonywanej przez nas pracy czy nawet naszemu fizycznemu bezpieczeństwu. Poza tym, podróżując za granicę i łącząc się z komputerem swego pracodawcy, aby sprawdzić lub wysłać e-maile, możemy ujawniać swoje pochodzenie i zawodową przynależność każdemu, kto obserwuje Sieć – nawet jeśli połączenie jest szyfrowane.

Richard M. Stallman: Potrzebujemy policji, aby zwalczała różne rodzaje przestępstw. Jednak uzbrojone i mocne siły policyjne same mogą stać się groźne, jeżeli nie istnieje prawo, które trzyma je w ryzach. Właśnie dlatego są zasady, na mocy których policja i prokuratura nie mogą przyznać sobie uprawnień do samodzielnego decydowania o śledzeniu prywatnej komunikacji. Muszą wcześniej przedstawić odpowiednie uzasadnienie sędziemu.

hS: Czy w przypadku anonimizacji możemy z prawnego punktu widzenia mówić o specyficznym rodzaju prywatności?

Olgierd Rudak: Tak, oczywiście, anonimizacja danych transmisyjnych – podobnie jak możliwość szyfrowania danych bądź szyfrowania komunikatów – jest jednym z elementów prawa do prywatności oraz nieskrępowanej informacji (wolności słowa).

RMS: Polscy politycy próbują znieść jedno z podstawowych praw człowieka.

OR: Nie da się ukryć, że w niektórych sytuacjach tylko możliwość skorzystania z takich mechanizmów zapewnia stuprocentowe prawo do wyrażenia poglądów. Niekoniecznie musi to dotyczyć różnego rodzaju reżimów politycznych, może to być także całkiem legalna struktura (np. korporacja), wewnątrz której dzieją się niedobre rzeczy, a ich ujawnienie jest niezbędne dla dobra ogółu – ale równocześnie grozi dekonspiracją whislteblowera.

hS: Czy w raportach z Polski zauważacie coś niepokojącego z punktu widzenia praw obywatelskich?

AL: Tak, uważamy je za coś niepokojącego i niebezpiecznego. Naruszanie praw wszystkich obywateli, aby wziąć pod lupę małą garstkę populacji krzywdzi wszystkich i narusza wolność kraju. Większość użytkowników serwisów zwiększających anonimowość stanowią normalni ludzie. Dostarczyli oni całego mnóstwa powodów, dlaczego używają tych serwisów, nawet jeśli nie mają niczego do ukrycia.

RMS: Każdy Polak po trzydziestce powinien pamiętać, że nadzór rządowy jest zagrożeniem dla wolności i demokracji. W Stanach Zjednoczonych, w Wielkiej Brytanii, a ostatnimi czasy w Danii – podczas kopenhaskich negocjacji – byliśmy świadkami politycznych sabotaży polegających na używaniu przez policję środków nadzoru w stosunku do pokojowo nastawionej opozycji. Demokracja może tego nie wytrzymać.

Polską nie rządzi już Rosja, ale despotyczne zapędy nie są wyłącznie domeną konkretnej nacji czy grupy etnicznej. Polska nie powinna oddawać wolności nikomu, niezależnie od tego, czy takie zagrożenie przychodzi z zewnątrz, czy też powstaje w kraju.

AL: Wygląda na to, że autor wspomnianej publikacji znalazł jakieś forum dla pedofili i zaczerpnął z niego cytaty, być może wyrwał je z kontekstu. Jeśli tworzący tę publikację chcieli sensacyjnego artykułu, to osiągnęli swój cel.

Zaprezentowano wyłącznie uprzedzenie i stronniczość. Nie wyszukano np. forum ofiar pedofilii ani forum koordynacji organów ścigania, ani ludzi mówiących o zmaganiu się z chorobami czy też organizacji praw człowieka udzielających wsparcia osobom prześladowanym przez reżimowe rządy.

hS: Czy to prawda, że Tora używają w większości przestępcy? Dlaczego ludzie z niego korzystają?

AL: Ludzie używają Tora, aby uniemożliwić serwisom internetowym śledzenie ich samych oraz członków ich rodzin. Korzystają też z niego, aby łączyć się z witrynami informacyjnymi, serwisami SMS, kiedy te są blokowane przez ich lokalnego dostawcę Internetu. Ukryte usługi Tora umożliwiają użytkownikom publikację stron WWW i uruchamianie innych usług bez potrzeby ujawniania lokalizacji serwera.

Tor używany jest również do delikatnej społecznie komunikacji: pokoje rozmów, fora dla ofiar przemocy i gwałtów lub osób z ciężkimi chorobami. Dziennikarze też używają Tora do bezpieczniejszej komunikacji z informatorami i dysydentami.

Z kolei organizacje pozarządowe (NGO) dzięki wykorzystaniu Tora umożliwiają znajdującym się za granicą pracownikom łączność z macierzystymi usługami bez potrzeby wyjawiania wszystkim w pobliżu, że pracują dla konkretnej instytucji. Grupy aktywistów – takie jak np. Electronic Frontier Foundation (EFF) – polecają Tora jako mechanizm utrzymywania wolności obywatelskich w Sieci.

Korporacje i przedsiębiorstwa instalują Tora w celu bezpiecznego przeprowadzania analiz działań konkurencji i ochrony przed podsłuchiwaniem komunikacji. Używają go też czasem do zastąpienia tradycyjnych wirtualnych sieci prywatnych (VPN). Te ostatnie pozwalają komuś poznać dokładne lokalizacje i czasy komunikacji, dzięki czemu da się stwierdzić, w jakich miejscach pracownicy pracują do późna, gdzie szukają ofert pracy w Sieci i które działy badawcze komunikują się z patentowymi prawnikami firmy.

Agenda marynarki wojennej USA korzysta z Tora do gromadzenia materiałów operacyjnych. Jedna z jej komórek używała go niedawno podczas misji na Bliskim Wschodzie. Nawet organy ścigania posługują się Torem do odwiedzania i inwigilacji witryn bez zostawiania w rejestrach zdarzeń rządowych adresów IP oraz dla bezpieczeństwa w trakcie tajnych operacji.

hS: Jako osoba pochodząca z bardziej dojrzałej demokracji, jakie masz rady dla naszych polityków po lekturze raportów z Polski?

RMS: Bardziej pasującym określeniem amerykańskiej demokracji byłby raczej termin "drugiej młodości". Przez 8 lat USA były rządzone przez człowieka, który nienawidził naszych swobód. Poza więzieniem ludzi bez procesów i torturowaniem ich, poza wszczynaniem wojen zaborczych na podstawie fałszywych przesłanek, udało mu się również stworzyć rozbudowany i niesprawiedliwy system rządowego nadzoru. Wszystko to było dokonywane w imię "ochrony przed terroryzmem".

Terroryzm jest realnym niebezpieczeństwem, ale nie tak szkodliwym jak tyrania. Działania Busha sprawiły, że oba te problemy stały się dotkliwsze. Stany Zjednoczone nie ochłonęły jeszcze po wpływie jego złych rządów i nie wiadomo, czy kiedykolwiek tego dokonają.

AL: USA mają dłuższą historię wolności słowa i ochrony anonimowości oraz prywatnej komunikacji. Wielu nowych polityków chce się wybić, "powstrzymując złoczyńców". Bardziej doświadczeni mają jednak subtelniejsze poglądy.

RMS: Te informacje z Polski pokazują też, że powinniśmy być podejrzliwi w stosunku do każdej propozycji odebrania nam wolności, niezależnie od uzasadnienia. Musimy o nią walczyć, w tym roku i kolejnych latach, w USA, Polsce, wszędzie. Nie możemy rozwiązywać drugorzędnych życiowych problemów kosztem praw człowieka.

AL: Wszystkie rozwiązania prawne pociągają dalekosiężne konsekwencje. W wielu przypadkach nie jest się w stanie przewidzieć konkretnych rezultatów. W większości spraw istnieją już prawa w kodeksach, których można użyć do oskarżenia przestępcy.

Można by zapytać osobę forsującą nowe prawo, dlaczego obecne akty wydają się jej niewystarczające. Może organy ścigania potrzebują dotacji na lepszego szkolenia oraz sprzętu, a nie nowego prawa? Zorganizowanie dyskusji na ten temat prowadzi zwykle do lepszego zrozumienia sytuacji i znalezienia ewentualnych rozwiązań.

Stany Zjednoczone są wyjątkowe, ponieważ 1. poprawka do Konstytucji USA zapewnia obywatelom bardzo mocną ochronę. Podobną funkcję pełnią na świecie artykuły 19 i 20 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka.

hS: Czy wspomniane artykuły rzeczywiście można odnieść do takiej sytuacji, gdy ktoś zechce penalizować korzystanie z Tora lub innych sieci anonimizujących w Polsce?

OR: Patrząc na zamierzenia polskiego rządu, śmiem twierdzić, że w życiu nie stanie mu na przeszkodzie ani Powszechna Deklaracja Praw Człowieka, ani też polska konstytucja, która gwarantuje prawo do prywatności (art. 47) oraz wolność pozyskiwania i rozpowszechniania informacji (art. 54 ust. 1). Niestety, wydaje się, że polski rząd coraz częściej ulega złudzeniu, że ustawa zasadnicza ma wyłącznie charakter niewiążącej deklaracji, a wszystko i tak zależy od poszczególnych ustaw, do których można wpisać właściwie wszystko.

Z drugiej strony paradoksalnie może się okazać, że mimo wszystko bezwzględny zakaz korzystania z konkretnej technologii kryptograficznej nie zostanie uznany przez Trybunał Konstytucyjny za niekonstytucyjny. Wszystko zależy od kontekstu i od sposobu przedstawienia problemu. Trzeba mieć na uwadze, że swobody tego rodzaju nie są niestety bezwzględne – i tak mimo konstytucyjnej gwarancji prywatności jednostki możliwe jest przecież przeszukanie mieszkania bądź założenie podsłuchu telefonicznego.

hS: Gdyby w sejmie zaproponowano poprawki jakiejś ustawy lub wprowadzenie nowej i Tor stałby się nielegalny, to jakie instrumenty prawne mają obywatele, żeby się temu przeciwstawić i jakie instytucje mogą im w tym pomóc?

OR: W pierwszym rzędzie należy liczyć na to, że zdrowy rozsądek zwycięży. Jeśli nie na poziomie wymyślania projektów, to na etapie postępowania ustawodawczego bądź złożenia przez prezydenta podpisu.

W dalszej kolejności warto pamiętać o możliwości zaskarżenia przepisu, któremu zarzuca się niezgodność z konstytucją bądź umową międzynarodową do Trybunału Konstytucyjnego. Uprawnienie to przysługuje tylko wybranym organom (m.in. Rzecznikowi Praw Obywatelskich, Prezydentowi RP, Radzie Ministrów). Jeśli natomiast zdarzyłoby się, że prawa jednostki (obywatela czy organizacji) zostaną naruszone wskutek stosowania tego rodzaju norm, można jeszcze liczyć na skargę konstytucyjną.

Niestety, zwłaszcza ten ostatni mechanizm jest bardzo czasochłonny.

hS: Czy istnieją techniczne możliwości śledzenia przestępców w sieci Tor? Czy uważasz "społeczny monitoring" za dobry pomysł? Chodzi o filtrowanie i podsłuchiwanie ruchu przez samych użytkowników uruchamiających węzły.

AL: Najlepszą odpowiedź można znaleźć w sekcji Tracing Users naszego FAQ. Ze swojej strony nie jesteśmy w stanie kontrolować działań ludzi poza węzłami wyjściowymi prowadzonymi przez nas. Blokujemy więc te węzły wyjściowe, które w oczywisty sposób modyfikują lub cenzurują ruch.

hS: Jakiej rady udzieliłbyś użytkownikom i zwolennikom Tora? Co muszą zrobić, aby zachować prawo do anonimowości?

RMS: Ludzie, którzy nie chcą, by Wielki Brat obserwował ich przez cały czas, powinni organizować się w celu podkreślenia priorytetu praw człowieka.

Pojedyncze osoby mogą chronić się przed nadzorem podczas przeglądania Internetu, korzystając z systemów pośredniczących (proxy) umiejscowionych w krajach nieinwigilujących Sieci i komunikując się z nimi z użyciem szyfrowanych połączeń. Dobrze jest to robić, ale to tylko eliminowanie objawu, które nie prowadzi do wyleczenia choroby.

AL: Ta kwestia wykracza poza krąg użytkowników i zwolenników Tora. Jeśli Tor stanie się nielegalny, następnym krokiem będzie delegalizacja wszelkich serwisów umożliwiających anonimowość i prywatność. Może to wpłynąć na wirtualne sieci prywatne (VPN), otwarte proxy i wszelkie technologie szyfrowania treści.

Chciałbym podkreślić, że z naszego doświadczenia zdobytego przy współpracy z organami ścigania wynika, iż tradycyjne techniki policyjne – przesłuchania podejrzanych, wywiad, analiza stylu pisania, tajne operacje – potrafią wciąż być bardzo skuteczne w walce z przestępcami posługującymi się Torem.

AL: Piszcie do swoich polityków. Organizujcie się i protestujcie zarówno w Sieci, jak i poza nią. Zacznijcie współpracę z takimi grupami jak EDRI, aby się lepiej zorganizować i wpływać na rządzących.

RMS: Używanie serwerów pośredniczących jest jak ucieczka na Zachód. Organizowanie się w celu obrony praw człowieka jest jak wstąpienie w szeregi Solidarności. Ta pierwsza opcja pozwala ocalić siebie, druga jest sposobem na uratowanie swojego kraju. Na szczęście w tym konkretnym przypadku nie ma potrzeby wybierać jednej z nich: możecie korzystać z obu.

Rozmawiał Paweł Wilk


  • Podziel się
  • Wykop.pl
  • StumbleUpon
  • del.icio.us
  • OSnews.pl